
okładka miękka, format 135×205 mm, 160 stron
isbn 978-83-978412-0-8
– I mieli być z nas giganci, a jesteśmy – mutanci. Tak, nie jesteśmy już tymi, którymi byliśmy – ale przecież wciąż jakoś jesteśmy. A może właśnie nie „jesteśmy”, tylko „mutujemy się” ciągle – z czasem, któremu nie chcemy dać się ograć. I czujni na jego odmiany, na to, co nazywa się „prawdą czasu” – gotowi jesteśmy jakby zaczynać się na nowo za każdym razem, kiedy czas okazuje się inny; i już jakby nie jesteśmy kim byliśmy wcześniej – kiedy „czasy były inne”. I właśnie to – że „czasy były inne” – ma być wystarczającym dla nas alibi, gdyby ktoś chciał nam coś z tamtych właśnie czasów wyciągnąć, co w „nowym czasie” uchodzić może akurat za złe, albo co najmniej podłe czy słabe. Oczywiście, o ile mamy w tym swój interes. Albo i wyłącznie właśnie dlatego: bo mamy w tym własny interes! – Jaś mówił coraz mniej zrozumiale. I coraz szybciej. I coraz bardziej nieporządnie, pośpiesznie, jakby się bał, że ktoś mu przerwie i wybije go z rytmu, a on potem już na te same tory swojego mówienia wrócić nie będzie w stanie. I coraz bardziej nie wiadomo o czym… tak konkretniej. – I dokąd doszliśmy – się pytam – z czasem? Albo dokąd nas czas… zawlókł? Kim jesteśmy i skąd – i jak? Niepotrzebne gadanie?! Tak, ci, którzy nie chcą tego gadania – bo dla nich to tylko gadanie jest – tak właśnie mówią: gadanie… niepotrzebne – i bez sensu. A może właśnie ono jest potrzebne, to gadanie, tylko że oni właśnie tej potrzeby… nie chcą! I nie takie bez sensu wcale! Bo przecież „krew jego na nas i na nasze dzieci”!
[…]
– A ja Jasia lubię! – Łukasz jakby stanął w obronie kolegi. I uzasadnił swoją opinię: – Bo on jest głupi… za nas.
– Taki, można powiedzieć – poparła Łukasza Ola, znowu uśmiechnięta i rozluźniona – nasz męczennik… personalny.
I Jaś też się roześmiał: – Albo kozioł ofiarny… ochotnik.
I dalej spotkanie mogło już przebiegać normalnie, czyli jak zwykle – i bez niepotrzebnych sporów i kłótni „na śmierć i życie”. Bo tak faktycznie i całkiem na serio nikt tutaj przecież nie chciał kłócić się z nikim. W całkiem innym celu się tutaj spotkali – i z innego powodu.
kontakt: literalnie@gmail.com
Fragment Pobierz