
okładka miękka, format 135×205 mm, 144 stron
W Rzeszowie jest nie jeden pomnik! Podobnie jak w Nowym Jorku, można od razu zauważyć. Bo i tam, jeśli idzie o pomniki, też jest nie tylko ten jeden, wiadomo który: the Statue, of course! – und natürlich. Ale jakoś tylko ten jeden właśnie (w obu przypadkach) jest jakby najbardziej i przede wszystkim – jako miejscowy, czyli dla tego akurat miejsca charakterystyczny i swoisty. Drugą rzeczą, którą na pewno ma Rzeszów wspólną z Nowym Jorkiem (nie tylko Rzeszów zresztą, ale teraz o nim tutaj mowa) – tym razem jednak już bez wyraźnej wzajemności ze strony Miasta – jest to, ilu tutaj można zobaczyć „ludzi noszących się po nowojorsku”, przynajmniej powierzchownie i w jakimś sensie „tylko literalnie”. Bo przecież sporo widać w Rzeszowie na ludziach odzieży zwierzchniej z „nowojorskimi napisami”, gdy tymczasem w Nowym Jorku „napisów rzeszowskich” na ludziach widać… bardzo dużo mniej. Ale – jednak, bo da się jednak to „ale” znaleźć i pokazać palcem niedowiarkom – także i tam można znaleźć element rzeszowski… O ile tylko przyjmie się, że polski król Jagiełło, gdy był królem całej Polski, był także królem rzeszowskim: stoi w Central Parku taki pomnik z rycerzem na koniu, który ma dobyte aż dwa miecze… i w dodatku na krzyż […]
„Przybyłem do Aten i nie znał mnie nikt” – od początku, a było to lata temu, jeszcze w tamtym wieku i, jak to się mówi „jeszcze w tamtych czasach” (co należy rozumieć: które już dawno temu minęły i przeszły całkiem) i „w tamtym świecie” (jak wyżej: który też już skończył się całkiem i wybył), jakoś polubiłem ten cytat – z piosenki, w której znalazł się on jako cytat z filozofa pół-legendarnego (dokładnie: „Przybyłem do Aten i nie znał mnie nikt. To Demokryt…”) – może także dlatego, że nie rozumiałem go – całkiem – ale może właśnie tak było dobrze lub co najmniej najlepiej: żebym nie rozumiał całkiem ani może nawet ciut bardziej. Zagadkowo tak… i obco jakby, chociaż nie do końca przecież […]
Skąd mógł się we mnie wziąć ten sposób pisania, jaki widać w „Opowiadaniach…”, a który może irytować, choć wolałbym, żeby raczej zastanawiał: czy to na pewno całkiem i tylko literatura, czy może domorosła („urosła w domu”) filozofia, czy dziennikarstwo jakieś albo publicystyka może bardziej… socjologiczna czy psychologiczna; i o co w ogóle chodzi w tym – najbardziej?
marcin pieczyrak
kontakt: literalnie@gmail.com
OPOWIADANIA_fragmentPobierz