
okładka miękka, format 130×190 mm, 104 strony
Ta krótka jakby-opowieść to zbiór postów, jakie w ciągu kilku miesięcy zrobiłem i opublikowałem na stronie Fundacji, wraz z krótkimi do tych postów późniejszymi dopiskami od-autorskimi. Jako kolekcja „myśli ilustrowanych z fejsa” jest to więc także w jakimś sensie… re-kolekcja. A przy okazji jest to też próba: czy to, co publikowałem „tam i wtedy”, może mieć jakiś sens także później?
Niniejszy tekst (lub zbiór mini-tekstów z obrazkami, albo na odwrót: zbiór obrazków z mini-tekstami) jest moją produkcją literacką, która jako taka wykracza poza „cele statutowe fundacji”, której byłem współtwórcą. Dlatego – żeby to zaznaczyć – logo, które tu się pojawia, zmieniłem nieco w stosunku do oryginalnego logo Fundacji, która stała się dla mnie kanwą i inspiracją do napisania tego tekstu (a które to logo, nawiasem mówiąc, było też mojego autorstwa). Zrobiłem to jednak nie po to, żeby w ten sposób „zmylić tropy”, ale żeby dodatkowo podkreślić fakt, że moja opowieść o „byciu na fejsie” to przede wszystkim (i najbardziej!) refleksja osobista „natury bardziej ogólnej”, a nie „prawda, tylko prawda i cała prawda” o Fundacji rzeczywiście istniejącej (i konkretnych ludziach faktycznie prawdziwych). Czyli – pomyślana post-faktycznie propozycja jakiejś jeszcze prawdy… meta-faktycznej. Pytanie tylko, czy takie ujęcie – coś pomoże…?
Bo czasy, w jakich żyjemy, ponoć zwyczajnie z natury swojej nie pozwalają nam nad żadnym wydarzeniem zatrzymywać się na dłużej, żeby zrozumieć je lepiej – czyli bardziej „dogłębnie”, szukając pod powierzchnią faktu (metodą par excellence „odkrywkową”!) głębszego sensu. Bo już spychają to wydarzenie ze sceny „aktualności” kolejne wydarzenia – albo tylko „eventy”, niejako w zastępstwie faktów całkiem rzeczywistych. Albo więc wiesz od razu wszystko na temat akurat „aktualnego” faktu, albo – potem już do tego nie wracaj, bo… kogo to jeszcze interesuje i jakie to może mieć znaczenie… poniewczasie!
marcin pieczyrak
kontakt: literalnie@gmail.com